Łączna liczba wyświetleń

czwartek, 28 lutego 2013

Rozdział 8

"Niall"
Każdego wieczoru na mojej twarzy pojawiał się smutek łzy i rozpacz. Z każdym kolejnym dnie spędzonym w Irlandii coraz mniej przypominałem dawnego siebie. Brakuje mi dawnego życia. Poranki nie są już takie same,straciłem apetyt, zdążały się dni kiedy nie potrafiłem nic zjeść bo kiedy to robiłem od razu wymiotowałem. Nikt tutaj nie potrafił zrobić na tyle dobrej jajecznicy czy naleśników jak Liam. Całe dnie spędzałem na rozmyślaniu co w danej chwil robi Payne, czy tak samo jak ja nie potrafi normalnie funkcjonować bez obecności tego drugiego. 

Matka umówiła mnie dzisiaj ze starą znajomą z liceum, bo jak twierdzi ,, Ona jest dla mnie odpowiednią kobietą." Szkoda tylko, że mi w zupełności wystarcza obecność Liama, którego matka mi zabrała. Ojciec od czasu kiedy dowiedział się że jestem homoseksualny unikał mnie jak ognia. Nie chciał spędzać ze mną ani chwili ze swojego życia. Kiedy był już do tego zmuszony nie zaszczycił mnie nawet jednym spojrzeniem. Nie potrafiłem zrozumieć jak można być aż tak ograniczonym tolerancyjnie jak moi rodzice. Jedynie Gregg- mój straszy brat mnie rozumie i tylko z nim mogę porozmawiać o tym co czuje. Tylko on wie co tak naprawdę łączy mnie z Liamem - prawdziwa przyjaźń bez jakichkolwiek tajemnic. Wieczorami kiedy rodzice wychodzą, razem siadamy u niego na łóżku otwierając sie przed sobą. Wczoraj był taki wieczór.Chłopak przyszedł do mnie lekko zdenerwowany. Usiadł na łóżku nogi krzyżując przed sobą. Popatrzył na mnie speszony.
- Niall, chciałem Ci tylko powiedzieć, że nie ważne co jest albo będzie między Tobą a Liamem ja zawsze będę Cię wspierał.Chce żebyś o tym pamiętał.  - Po tych słowach na moim policzku pojawiła sie jedna pojedyncza łza. Przytuliłem brata. Brakowało mi tych rozmów. Kiedy wyjechałem do Londynu nie mieliśmy już ze sobą takiego kontaktu, rzadko kiedy ze sobą rozmawialiśmy. Teraz mogliśmy nadrobić ten czas.

Rozmyślanie przerwała mi matka bez pukania wchodząc do pokoju. Oznajmiła ze przyszła Amy i mam do niej zejść a następnie wyszła z mojego pokoju. Niechętnie zwlekłem się z łóżka jednym okiem spoglądając na siebie w odbiciu lustra. Wyglądałem przyzwoicie jeśli można tak określić mój stan. Zszedłem do salonu gdzie czekała na mnie uśmiechająca się dziewczyna, sztucznie odwzajemniłem uśmiech lekko ją przytulając zmuszony do tego przez podły wzrok mojej matki. Dziewczyna nie chciała mnie wypuścić z objęć ale po chwili udało mi się oswobodzić.

"Liam"
Dzisiaj czekał mnie pierwszy dzień w pracy. Jak to fajnie brzmi. W końcu mam prace i robie to co naprawdę kocham- śpiewam.Gdybym miał do wyboru śpiew albo finanse jak proponował mi ojciec bez zastanowienia wybrałbym śpiewanie. Czekając aż woda na kawę się zagotuje rozmyślałem co mógłbym dzisiaj zaśpiewać. Rozważałem piosenki Eda - nie wcale nie chce się podlizać szefowi. Zawsze uwielbiałem jego piosenki. On potrafi napisać wspaniałe teksty, z każdego ,,gówna" zrobi poezje.

Z rozmyślań wyrwał mnie czajnik który dawał już o sobie znać. Zaspany zalałem kawę i z kubkiem wszedłem do salony włączając jeden z programów muzycznych. Leciała jedna z piosenek moje nowego rudego szefa - Give Me Love. Zacząłem sobie ją nucić i doszedłem do wniosku że to będzie odpowiednia piosenka na dzisiejszy występ. Przypominała mi ona o Niallu.

Śpiewając tą piosenkę miałem przed oczami wszystkie spędzone chwile z młodym blondynem. Każdy wybuch śmiechu w chwilach kiedy wychodząc na spacery jeden z nas potykał się lub wchodził w jakiegoś człowieka. Każde wieczory spędzone w jego sypialni, dużo wtedy rozmawialiśmy. Chłopak opowiadał o swojej chorobie o tym jak traktowała go matka. Często wtedy płakał a ja nie mogłem patrzeć na jego łzy.

Po skończonej piosence dopiero zorientowałem się, że podczas śpiewania miałem zamknięte oczy a z pod powiek płynęły łzy. Szybko przetarłem policzki, spoglądając na Edwarda. Rudowłosy uśmiechał się do mnie z  nie małym zdziwieniem na twarzy. Zszedłem ze sceny posyłając przelotne uśmiechy kobietą stojącym pod sceną. Podszedłem do Eda który nadal siedział przy ladzie rozmawiając o czymś z Perrie.
- Gratuluje wspaniałego występu - Szef podał mi dłoń którą lekko uścisnąłem.
- Podobała mi sie piosenka którą wybrałeś, chociaż nie znam faceta który ja napisał - Odezwała się Perrie cicho chichocząc. Ed posłał jej wrogie spojrzenie ale po chwili śmiał się razem z nią. Nie chcąc im przeszkadzać udałem się w stronę drzwi. Już miałem nacisnąć klamkę ale powstrzymał mnie głos blondynki.
- Dla kogo śpiewałeś tę piosenkę? - Zapytała wyraźnie zainteresowana.
- Dla najlepszego przyjaciela.


Hej Robaczki! Ten rozdział według mnie jest jednym z najgorszych ale mam nadzieje że mi to wybaczycie. Licze na Wasze opinie w komentarzach <3
Robcia xx

środa, 6 lutego 2013

Rozdział 7

"Niall"
Od wyjazdu z Londynu minęły dwa tygodnie. Matka cały czas mnie pilnuje żebym nie dzwonił do nikogo. Jak sama twierdzi ,,muszę odciąć się od wcześniejszego życie, tu będzie mi lepiej." Na siłę szuka mi nowych przyjaciół. Ludzie tu nie są tacy sami jak w Anglii. Dziwnie się przy mnie zachowują jakbym był kimś obcym, tak jakby mnie nie znali. Rodzice zmienili mi lekarza, ten jest okropny. Traktuje mnie jak przedmiot, jakbym nie miał uczuć.Może to dlatego, że jestem chory i tak nie długo umrę więc po co ma mnie darzyć jakimkolwiek szacunkiem. Za kilka miesięcy i tak ślad po mnie zaginie.  Dzisiaj mam iść na wizytę, czułbym się o wiele pewniej gdyby był przy mnie Liam. Chciałbym go znowu zobaczyć, usłyszeć jego głos, śmiech. 
"Liam" 
Każdego ranka budzę się z nadzieją, że w momencie kiedy obrócę się na bok zobaczę śpiącego blondyna z grzywką niesfornie opadającą na jego czoło. Z każdym dniem dochodzi do mnie, że tak się nie stanie możliwe ze już nigdy. Próbowałem dzwonić do Nialla ale zawsze odzywa się poczta głosowa. Od czasu jego wyjazdu przestałem jeść, nie mam apetytu. Patrzenie na tego roześmianego chłopaka pochłaniającego kilogramy jedzenia sprawiało że sam miałem ochotę jeść. Teraz go nie ma i ta ochota też zniknęła. Moje ciało nie wygląda już tak jak dawniej. Mięśnie zniknęły a moje kości stały się bardziej widoczne. Każdego dnia patrze w lustro i nie widzę w nim tego samego chłopaka, którego widziałem zaledwie dwa tygodnie temu. Dzisiaj obiecałem sobie że wyjdę z mieszkania.

Wygrzebałem się z łóżka, chwiejąc się na nogach założyłem pierwsze bokserki które znalazłem w szafce z bielizną. Wyszedłem z sypialni Nialla kierując się do kuchni gdzie miałem zamiar zrobić sobie śniadanie, którego pewnie i tak nie zjem albo potem zwymiotuje. Wyciągnąłem z lodówki kawałek marchewki. Wszedłem do salonu gdzie leniwie opadłem na kanapę nie fatygując się żeby włączyć TV. Po zjedzeniu warzywa postanowiłem wziąć odprężający prysznic. Pozbywając się bielizny wszedłem do kabiny i odkręciłem gorąca wodę. Strumienie wody spływały po moim ciele dając mi ukojenie. Mógłbym tak trwać cały dzień ale na dziś mam inne plany i trzeba je spełnić. Wytarłem swoje ciało w ręcznik następnie owijając go wokół pasa. W sypialni wybrałem jedne z wygodniejszych jeansów dobierając do tego T-Shirt. Spojrzałem na siebie w lustrze, nie wyglądało to zbyt dobrze bo ubrania wisiały na moim wychudzonym ciele ale nic innego nie mam. Wyszedłem z mieszkania nie wiedząc zbytnio gdzie się skierować. Dostrzegłem nowo otwartą kawiarnie po drugiej stronie ulicy. Przeszedłem na drugą stronę nie patrząc na nadjeżdżające pojazdu, przez szyby mogłem zobaczyć że kilka stolików jest wolnych więc czym prędzej pchnąłem drzwi do kawiarni. Podszedłem do lady gdzie stała uśmiechnięta blondynka. 
- Cześć jestem Perrie - Zaśmiała się - Co podać ?
- Poproszę Latte - Dziewczyna kiwnęła głową i zniknęła zostawiając mnie samego z myślami. Zacząłem się rozglądać po pomieszczeniu, było tu bardzo przytulnie. Dominowały jasne kolory, moją uwagę przyciągnęła sterta ulotek na końcu lady. Zszedłem z krzesła podchodząc do kolorowych kartek. Były to ulotki z informacją że szef tej kawiarni poszukuje osoby utalentowanej. Nie powiem zaciekawiło mnie to. Chwyciłem jedną z nich i wróciłem na swoje miejsce. Po powrocie dziewczyny pokazałem jej kartkę i zapytałem. 
- To nadal aktualne ?! - Kiedy dziewczyna pokiwała twierdząco głową moje źrenice się powiększyły. - Mogę porozmawiać z twoim szefem?
- Poczekaj chwile.! - Dziewczyna ponownie zniknęła na zapleczu. Chwyciłem kubek z kawą którą przyniosła mi blondynka. Kawa była naprawdę pyszna. Po chwili Perrie wróciła z rudowłosym mężczyzną. 
- Cześć - Podał mi rękę - Chciałeś ze mną rozmawiać tak ?! - W momencie kiedy pokiwałem twierdząco głową rudowłosy zajął miejsce obok mnie. 
- Jestem Liam. Liam Payne - Chciałbym ubiegać się o tą prace. - Pokazałem mężczyźnie ulotkę. Ten momentalnie się uśmiechnął.
- Bardzo się ciesze. Ja nazywam się Edward Sheeran ale mów mi Ed, nie lubię swojego imienia. Mógłbyś coś teraz zaśpiewać. - Ed zaskoczył mnie tą propozycją ale zgodziłem się. Wskazał mi małą scenę na której znajdował się mikrofon i pianino. Usiadłem na stołku przez chwile zastanawiając się co mógłbym zagrać. 
Nie trwało to długo bo po chwili z pod klawiszy wydobywała się melodia a ja zacząłem śpiewać. 
 Today is gonna be the day
That they're gonna throw it back to you
By now you should've somehow
Realized what you gotta do
I don't believe that anybody
Feels the way I do about you now

Backbeat the word was on the street
That the fire in your heart is out
I'm sure you've heard it all before
But you never really had a doubt
I don't believe that anybody feels
The way I do about you now

And all the roads we have to walk are winding
And all the lights that lead us there are blinding
There are many things that I would like to say to you
But I don't know how

Because maybe
You're gonna be the one that saves me
And after all
You're my wonderwall

Po skończonej piosence ponownie spojrzałem na Eda który był pod wrażeniem. Podszedł do mnie i pogratulował nowej pracy. Byłem naprawdę szczęśliwy, w końcu będe mógł robić to co kocham. 
"Niall"
Ze łzami wyszedłem z gabinetu lekarza. Teraz najbardziej potrzebowałem żeby ktoś mnie przytulił ale niestety nie miałem nikogo. Lekarz powiedział że nowotwór staje sie coraz bardziej zaawansowany i nic się nie da z tym zrobić. To tak jakby powiedział że mam czekać na śmierć.

Usiadłem na jednej z ławek w parku, chowając twarz w dłoniach.
- Liam gdzie jesteś.

No heeeej<3 Od razu chciałabym Was przeprosić że rozdział jest taki krótki ale nie miałam na niego pomysłu i tak jakoś wyszło. Mimo wszystko mam nadzieje że Wam sie spodoba i wyrazicie swoją opinie w komentarzach.
Robcia xx

czwartek, 31 stycznia 2013

Rozdział 6

Szpital. Odkąd zamieszkałem z Niallem jest to znienawidzone przeze mnie miejsce. Przez niecałe cztery tygodnie odwiedziliśmy to miejsce dwa razy . Niby nic takiego ale mimo wszystko mogłoby nas tu wgl nie być. Od dwóch godzin siedzę na plastikowym krześle przed salą Nialla. Nie wiem co się z nim dzieje bo lekarze nie wpuszczają mnie do niego a także nic mi nie mówią bo nie jestem z rodziny. Nie powiem, strasznie denerwuje się w jakim stanie jest Niall. Jak opuszczaliśmy nasze mieszkanie ledwo mógł ustać na nogach. Chociaż on sam upierał się, że wszystko jest w jak najlepszym porządku. Teraz nawet nie wiem czy jest przytomny, czy żyje. Wiem, że nie mogę tak myśleć ale wszystko jest możliwe.
- Przepraszam - Usłyszałem miły głos. Podniosłem głowę i ujrzałem starszą kobietę sztucznie się do mnie uśmiechającą. - Ty znasz Niall, tak ?  - Pokiwałem twierdząco głową nadal nie wiedząc kim jest ta kobieta. - Jestem jego matką - W tej chwili dosłownie szczęka mi opadła. Niall dużo opowiadał o swoich rodzicach. Po tym jak dowiedzieli się o jego chorobie wyrzucili go z domu i nie utrzymywali z nim kontaktu. Nawet jego brat z którym byli naprawdę blisko. Tak po prostu o nim zapomnieli, jakby nigdy nie istniał. On wtedy potrzebował najwięcej wsparcia. Potrzebował miłości.
- Miło mi Panią poznać - Powiedziałem z udawaną serdecznością - Co Panią tu sprowadza ?!
- Mój syn jest chory więc musiałam przyjechać - To było naprawdę dziwne. W tej chwili wszystkie emocje we mnie wybuchły, musiałem coś powiedzieć.
- Teraz sobie Pani o nim przypomina - Wstałem z krzesła - Kiedy on leży tam i umiera! A wcześniej wcale się Pani nim nie interesowała.
- Jak śmiesz! - Poczułem pieczenie na swoim policzku. Wbrew sobie skierowałem się do wyjścia ze szpitala. Chciałem odreagować ale nie wiedziałem na czym. Pośpiesznie wbiegłem do naszego wspólnego mieszkania trzaskając drzwiami. Wbiegłem do naszej sypialni rzucając się na łóżku i po prostu zacząłem płakać. 
"Niall"
Otworzyłem oczy i byłem przekonany, że zobaczę tam Liama. Jakie było moje zdziwienie kiedy otwierając oczy dostrzegłem moją matkę. Kobieta była zapłakana co wcale mnie nie wzruszyło. Ona była dla mnie obca osobą. Dziwiłem się jedynie dlaczego jest tutaj bez ojca oni nigdy nie wyjeżdżali osobno. Taką mieli zasadę. Nie wiem po co to wszystko było ale nigdy o tym z nimi nie rozmawiałem, wgl bardzo rzadko prowadziliśmy jakiekolwiek konwersacje. Moja matka dostrzegła że się obudziłem więc czym prędzej chwyciła moją dłoń delikatnie ja ściskając i intensywnie się we mnie wpatrując. Wyswobodziłem swoją dłoń z jej uścisku bo było to dla mnie dość krępujące. Popatrzyłem na kobietę wilkiem czekając aż wyjaśni mi powód swojego przyjazdu.
- Kochanie - Zaczęła kobieta a mnie na ten zwrot przeszły ciarki. - Chce żebyś wrócił do domu! - Po tych słowach zrobiło mi się słabo ale nie dałem tego po sobie poznać.
- Nie wracam!
- Słonko to nie była prośba. - Powiedziała wstając ze swojego miejsca - Dzisiaj wypisuje Cię z tego szpitala i razem ze mną wracasz do Irlandii. - Po tych słowach kobieta opuściła moją sale. Chciałem jak najszybciej zadzwonić do Liama. Podniosłem się do pozycji siedzącej ignorując pulsujący ból w skroniach. Mój IPhone leżał na stoliku nocnym. Sięgnąłem po niego jak najszybciej wybrałem dobrze znany mi już numer.
Pierwszy sygnał 
Drugi 
Trzeci 
Odebrał!
- Liam! - Powiedziałem desperacko nie dając mu nawet dojść do słowa - Musisz mi pomóc!
- Nie wiem jak. Powiedz najpierw co się stało - Chłopak był jak zawsze opanowany.
 - Matka chce mnie zabrać z powrotem do Irlandii - W moich oczach zaiskrzyły się łzy.
- Spokojnie coś wymyśle! - Liam zakończył rozmowę. 
Po chwili do mojej sali wtargnęła matka kłócąca się o coś z lekarzem. Z tego co zrozumiałem lekarz nie chciał mnie wypisać bo byłem w zły stanie. Matka mimo wszystko upierała się że nie mogę tu dłużej zostać.
- W takim razie zabiorę go na swoją własną odpowiedzialność. On musi być w bardziej profesjonalnej klinice.- Te słowa były dla mnie ciosem. Jeśli lekarz ulegnie nigdy więcej nie zobaczę Liama. Mimo to że sprawiał dużo problemów jest moim przyjacielem. Jedynym przyjacielem.

***

- Słyszałeś co powiedział lekarz. Jeszcze dzisiaj wrócimy do Irlandii. Tylko pojadę do mieszkania spakować twoje rzeczy - Oznajmiła matka po kilkugodzinnej rozmowie. Kobieta podawała tysiące powodów dla których nie mogę tu zostać tylko że ja jej nie słuchałem. Moje myśli były zajęte przez Liama, jak to będzie budzić się bez jego fikuśnych śniadań. Matka nie zważała na moje argumenty jak zawsze ona wiedziała lepiej. Ponownie chciała stworzyć rodzinę tylko że ja już tak nie chciałem. Może gdyby wróciłaby kilka miesięcy temu kiedy strasznie tęskniłem za Irlandią bez zbędnych protestów bym wrócił ale nie teraz. Teraz nauczyłem się żyć bez nich. Bez ojca, matki i brata.
''Liam"
Moje spazmy płaczu zostały przerwane przez przekręcanie klucza w wejściowych drzwiach. Zerwałem się z łóżka wchodząc do salony. Zastałem tam matkę Nialla, która jakby nigdy nic pakowała jego rzeczy. Nie wiedziałem co się dzieje i raczej od tej kobiety nie dowiem się szczegółów. Usiadłem na kanapie z nadzieją że kobieta mnie w końcu zauważy.
- Co tak patrzysz ?! - Blondynka zapytała z oburzeniem - Mógłbyś pomóc mi pakować mojego syna! - Te słowa były dla mnie szokiem. Myślałem że się przesłyszałem ale poczynania kobiety tylko umacniały mnie w tym że to jednak prawda. Moje oczy zaszkliły się.
- Dlaczego Pani to robi ? - Blondynka przerwała pakowania wszystkiego co wpadło jej w ręce
- On nie może tu zostać ! - Krzyknęła - Nie może być gejem! - Te słowa zszokowały mnie jeszcze bardziej. Niall nigdy nie wspominał ze jest homo. To nie mogła być prawda.
- Niall jest gejem ?! - Zapytałem z szokiem w oczach
- Tak! Dowiedziałam się tego do jego wujka - Powiedziała spoglądając na mnie - A teraz wybacz muszę wracać do szpitala. Tutaj masz klucze do mieszkania, Niall kazał Ci je dać. - Po tych słowach kobieta opuściła moje mieszkanie. Opadłem na kanapę i zacząłem bawić się kluczami, oglądając znajdujące się na nim breloczki.Moją uwagę przykuła kartka przyczepiona do jednego z misiów.
,,Przepraszam"
  Witam Was po naprawdę długiej przerwie, nie dodawałam nic przez prawie trzy tygodnie za co chce Was naprawdę przeprosić! Było to spowodowane pewnymi wydarzeniami które całkowicie mnie rozbiły. Ale już jest wszystko okey i dlatego pojawia się nowy rozdział ^^ Trochę się tu dzieje. Chłopcy nie będą mieli ze sobą kontaktu co jest takim moim chytrym planem ;>. 
To chyba na tyle. Liczę na Wasze opinie w komentarzach.
*Jeśli chcecie być informowani zostawiajcie swoje nicki z tt.
Robcia xx

sobota, 12 stycznia 2013

Rozdział 5

"Niall" 
Dzisiejszy poranek to jeden z najlepszych w moim życiu. Po otwarciu oczy dostrzegłem Liama śpiącego na mojej klatce piersiowej z błogim uśmiechem na ustach. Wyglądał naprawdę pociesznie jak małe dziecko śpiące w objęciach swojej matki. Bałem się wykonać jakikolwiek ruch bo mógłbym obudzić chłopaka. Nie mam pojęcia ile tak leżeliśmy ale w pewnym momencie Liam zaczął się wiercić na moim torsie. Uśmiechnąłem się sam do siebie kiedy chłopak otworzył oczy a ja mogłem się w nie bezkarnie wpatrywać. Liam popatrzył na mnie jeszcze nie do końca przytomny. Kilka minut zajęło mu dojście do siebie, w tej samej chwili podniósł się z mojego ciała siadając na łóżku podciągając nogi pod brodę. Popatrzył na mnie z wdzięcznością. 
- Dziękuje za wczorajszy dzień. Było wspaniale - Odparł jeszcze zachrypniętym głosem co tylko dodawało mu uroku. Po tych słowach moje policzki oblały się czerwienią dlatego jak najszybciej spuściłem głowę nie chcąc dalej patrzeć na Liama. Wygrzebałem się z łóżka rzucając przez ramie że idę wziąć kąpiel i już mnie nie było.  Nie powiem czułem się trochę winny zostawiając go tam samego ale prawdę mówiąc czułem się skrępowany po wyznaniu chłopaka. Wszedłem do łazienki od razu pozbywając się ubrań z wczorajszego dnia. Postanowiłem wziąć relaksującą kąpiel w tym celu napuściłem do wanny gorącej wody. Zamoczyłem się w wodzie czując ulgę. Mogłem się odprężyć, spokojnie pomyśleć nad tym co było wczoraj. Powiem szczerze przypomniało mi to jeden incydent z pierwszych dni mojego pobytu w Londynie. Poznałem tu niejakiego Eda  nie mam pojęcia jak ma na nazwisko, wtedy mnie to nie obchodziło. Potrzebowałem pocieszenia bo rozstaniu z dziewczyną a z faktu tego że od zawsze wiedziałem że jestem biseksualny chciałem poznać jakiegoś chłopaka. Poznałem Eda w kolejce na London Eye - tak wiem bardzo oryginalnie. Przedstawiłem się chłopakowi. Nie był on ani trochę zdziwiony moim zachowaniem. Zaczęliśmy ze sobą rozmawiać i tak jakoś wyszło że weszliśmy sami do kapsuły nasza rozmowa przechodziła na coraz bardziej osobiste tematy. Dowiedziałem się od chłopaka że zerwał ostatnio ze swoim chłopakiem którego przyłapał w jednoznacznej sytuacji. Wtedy i ja opowiedziałem mu o swojej sytuacji nie powiem był trochę zawiedziony kiedy powiedziałem o dziewczynie, można to było wyczytać z mimiki jego twarzy. Zapewniłem chłopaka że interesują mnie oby dwie płcie na co ten tylko przytaknął ale jego oczy zabłysnęły radością.
"Liam" 
Leżałem na łóżku w sypialni Nialla w całkowitym szoku nie sądziłem że chłopak tak zareaguje na moje wyznanie. Mogłem ugryźć się w język i siedzieć cicho. Mógłbym tak rozmyślać godzinami gdyby nie dzwonek mojego telefonu który rozbrzmiewał po całym pokoju. Spojrzałem na wyświetlacz i szczerze szczęka mi opadła w momencie kiedy odczytałem imię "Harry". Czego on może ode mnie chcieć. 
- Jak nie odbierzesz to sie nie dowiesz - Usłyszałem głos Niall przy swoim uchu przez co telefon wypadł mi z ręki. Popatrzyłem na niego wrogim wzrokiem zbierając telefon z podłogi a następie naciskając zieloną słuchawkę. Zanim usłyszałem głos Lokatego moich uszu doszedł stłumiony śmiech blondyna. 
Cześć Stary 
- Cześć Harry - Odparłem z wymuszonym miłym tonem. Naprawdę nie chciałem utrzymywać kontaktu ze starymi przyjaciółmi - Po co dzwonisz? 
Jestem w Londynie, chce się z Tobą spotkać 
- Jak to ? - Te słowa wybiły mnie z równowagi ale nie potrafiłem mu odmówić musiałem się z nim spotkać. Popatrzałem na Nialla który siedział na łóżku z uchem przy moim telefonie. Chłopak pokiwał twierdząco głową doskonale wyczytując z mojej twarzy moje pytanie - Przyjdź dzisiaj na Baker Street 256 najlepiej dzisiaj. - Po tych słowach zakończyłem połączenie. Popatrzyłem z wdzięcznością na Nialla, który tylko uśmiechnął się do mnie schodząc z łóżka podając mi rękę. Niepewnie chwyciłem jego dłoń, chłopak pociągnął mnie w stronę kuchni.
- Trzeba zrobić coś dla twojego kolegi nie sądzisz? - Zapytał z zadziornym uśmieszkiem. Pokiwałem głową na jego słowa zabierając się za szukanie książki kuchennej. Znalazłem ja w szafce z talerzami, wolałem nie wchodzić w szczegóły z jakiego powodu ona się tam znalazła dlatego skomentowałem to śmiechem. Podszedłem do blatu kuchennego kładąc na nim książkę dokładnie przeglądając spis treści.Znalazłem odpowiednią dla naszych możliwości kucharskich przekąskę a mianowicie kanapeczki z kawiorem. 
- Nic trudnego - Powiedziałem sam do siebie, kiedy znalazłem odpowiednią stronę w książce. Niall zerkał mi przez ramie dokładnie lustrując przepis. 
 - To jest T-R-U-D-N-E - Dokładnie przeliterował ostatnie słowo na co ja wybuchłem śmiechem, zginając się w pół. Chłopak uderzył mnie w głowę i udał urażonego co jeszcze bardziej mnie rozśmieszyło. Już po chwili obaj śmialiśmy się w najlepsze całkowicie zapominając o celu naszego pobytu w kuchni. Oprzytomnieliśmy dopiero kiedy jeden z talerzy który znajdował się na blacie uderzył hukiem o podłogę rozbijając się na małe kawałeczki. Zaczęliśmy to zbierać, szło nam nawet dobrze do momentu kiedy Niall nie skaleczył się co spowodowało pisk młodszego chłopaka. W ekspresowym tempie poderwałem się z ziemi biorąc dłoń blondyna i dokładnie oglądając. Po tym co zauważyłem chłopak przeciął sobie tylko opuszek palca więc nic poważnego się nie stało. Niall włożył palec pod zimną wodę a ja zabrałem się za kończenie sprzątania zbitego naczynie. 
Dalsze przygotowywanie posiłku obyło się bez większych przeszkód. W momencie kiedy kończyliśmy układać kanapeczki na talerzu usłyszeliśmy dzwonek do drzwi. Niall poszedł otworzyć a ja z talerzem skierowałem się do salony. Po chwili dołączył do mnie blondyn z Harrym. Widać było po ich minach że nie polubili się ale nie ma się co dziwić, Harry jest specyficznym człowiekiem. Usiedliśmy na sofie zaczynając luźną rozmowe ale jak przystało na Hazze nie mogło to trwać długo.
 - Znalazłeś sobie chłoptasia Li ? - Zapytał a ja zgromiłem go wzrokiem. - Nie patrz tak na mnie. Widzę, że Cię do niego ciągnie - Po tych słowach spojrzałem na Nialla który siedział ze spuszczoną głową całkowicie speszony. 
- Mógłbyś przestać - Podniosłem głos ale Harry nie zamierzał zaprzestać swojej zabawy. 
- Ale uprzedź go że nie lubisz tych dziwnych ludzi - Zamyślił się na chwile - Ah tak. Ludzi chorych! - Po tych słowach usłyszałem cichy jęk Nialla, nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie to że chłopak przeraźliwie się trząsł a jego dłonie ściskały czaszkę. - Co mu jest?- Zapytał niewzruszony Harry.
 - Wyjdź stąd! - Krzyknął na przyjaciela który posłuchał mojego rozkazu i opuścił mieszkanie. Uklęknąłem przy Niallu zabierając jego ręce z głowy.
- Bardzo Cię boli ? - Chłopak tylko pokiwał twierdząco głową - Jedziemy do szpitala. 

Witam Was po tygodniowej przerwie. Mam nadzieje że przynajmniej troszkę się za mną stęskniliście?! Rozdział nie jest rewelacyjny wiem to ale mam nadzieje że i tak Wam się podoba. Chciałabym również przywitać nowych czytelników mam nadzieje że zostaniecie ze mną do końca.

czwartek, 3 stycznia 2013

Kochani....

Pisząc ten post nie sądziłam, że wszystko się tak potoczy. Przez pewne okoliczności które zaszły w moim zyciu nie czuje się na siłach żeby w najbliższym czasie napisać coś nowego. Jest to spowodowane ...hmm...jakby to Wam napisać kiepskim stanem mojej psychiki to jest chyba najlepsze stwierdzenie. Nie wiem czy nowy rozdział pojawi się za tydzień...dwa....czy wgl kiedyś się pojawi. Mam nadzieje że będziecie czekać, postaram się napisać to jak najszybciej się da. 
Wasza Robcia xx

sobota, 29 grudnia 2012

Nominacja

Zostałam nominowana. Już któryś raz z rzędu dlatego nie będe nominować blogów bo by się powtarzały. Odpowiem tylko na pytania. 1. Jak masz na imię?
Daria
2. Ile masz lat?

14
3. Czemu piszesz bloga?

Bo pisanie jest moją pasją i chce to rozwijać 
4. Czy czytasz mojego bloga? 
Nie ale jest w kolejce do przeczytania. W końcu przeczytam. 
5. Masz jakieś hobby?
Pisanie , jazda konna
6. W co jesteś ubrana?

W czerwone spodnie, bluzka w paski i szelki 
7. Czy masz jakieś marzenie? Jak tak, to jakie?
Moim marzeniem jest spotkać 1D a takim bardziej realnym to napisać książke
8. Lubisz siebie?
Nie
9. Ulubiony film lub książka?
Filmu  nie mam ulubionego ale książka to Wampiry z Morganville
10. Którego z 1D najbardziej lubisz? Musi taki być, xx.

Harry, ale ubóstwiam wszystkich 
11. Mieszkasz w mieście czy na wsi?
Wieś -,-

wtorek, 25 grudnia 2012

Rozdział 4

"Liam"
Na moim zegarku pojawiła się godzina 8,00. Otworzyłem drzwi do sypialni gdzie od kilku dni spał Niall. Podszedłem do łóżka ostrożnie kładąc na nim tace ze śniadaniem. Dotknąłem dłonią policzka blondyna w celu obudzenia go. Chłopak wymruczał coś niezrozumianego. Pochyliłem się nad jego uchem szepcząc ciche ,, Wstawaj Kochanie". W tamtej chwili nie byłem świadomy swoich słów przez zapach jego wody po goleni. Niall gwałtownie otworzył oczy patrząc na mnie z niedowierzaniem. Poderwał się ze swojego dotychczasowego miejsca po chwili łapiąc się za potylice. 
-Co ty powiedziałeś? - Zapytał kiedy ból głowy trochę ustał i chłopak mógł normalnie funkcjonować. Przerażały mnie te napady bólu, które nawiasem mówiąc zdarzały się coraz częściej. Bałem się o niego a on wszystko ignorował tłumacząc się że jak weźmie tabletkę to wszystko będzie dobrze a to nie była prawda, tabletki powoli przestawały działać albo jego organizm się na nie uodpornił.
- Niall, spokojnie. Ja tylko chciałem Cię jakoś w delikatny sposób obudzić.Chyba że wolisz żebym oblewał Cię lodowatą wodą - Jego zdenerwowanie opuściło jego twarz ustępując miejsce radości.
- Przepraszam, że tak wybuchłem. To naprawdę miłe że próbujesz mi pomagać - Powiedział sięgając bo jednego tosta z talerza na tacy która nadal leżała między nami. Uśmiechnął się do mnie a już po chwili wpychał mi do ust całego tosta. Przez śmiech miałem trudności z połykaniem. Niall śmiał się w najlepsze wpychając mi do ust łyżkę z dżemem. Po chwili moje usta znowu były puste tak samo jak taca ze śniadaniem. Wstałem z łóżka odkładając posiłek a raczej jego pozostałości na podłogę po czym bez ostrzeżenia rzuciłem się na młodszego chłopaka. Zacząłem go łaskotać do czasu kiedy chłopak nie potrafił złapać oddechu. Przerwałem w momencie kiedy zrobił się przerażająco czerwony ale nadal nie zszedłem z jego bioder. Po chwili Niall wyrównał swój oddech i zaczął się miotać pod moim ciężarem. Nie miałem zamiaru z niego zejść do czasu kiedy chłopak mnie o to nie poprosi.  Blondyn zrezygnował ze swojego planu opadając bezwładnie na poduszkę intensywnie się we mnie wpatrując.
- Co tak patrzysz? - Zapytałem kiedy jego wzrok stał się uciążliwy a moje policzki powoli zaczęły się czerwienić. Chłopak tylko zachichotał i w chwile mojej nieuwagi  zrzucił mnie ze swoich bioder uniemożliwiając mi jakikolwiek ruch.Teraz on był górą i sprawiało mu to cholerną satysfakcje.
- To co Leprechaunie, jakie plany na dzisiejszy dzień ? - Zapytałem a chłopak udał obrażonego za to jak go nazwałem ale już po chwili zastanawiał się jak możemy spędzić dzisiejszy dzień. W końcu jego oczy zabłysły a on ponownie na mnie spojrzał.
- Idziemy na London Eye - Powiedział z radością w oczach a moja twarz momentalnie zbladła. Zacząłem kręcić przecząco głową.Miałem straszny lęk wysokości i za wszelką cenę unikałem wysokich budynków a jesli pomyśle sobie że mam wejść do kapsule która wznosi się na ponad 130 metrów to robi mi się słabo i brakuje mi tchu w płucach.
- Niall proszę,ja mam lęk wysokości - Powiedziałem przerywając co drugie słowo bo brakowało mi powietrza. Niall dotknął mojego policzka swoją dłonią co wywołało u mnie jeszcze dziwniejszą reakcje gdyż moje policzki zrobiły się jeszcze bardziej czerwone a ja nie potrafiłem spojrzeć chłopakowi w oczy.
- To się nawet dobrze składa. Ty pomagasz mi to ja postaram się pomóc Tobie. - Co on ma na myśli. Będzie mi kazał wejść do tej kapsuły i co dalej? - Pozwól mi na to dobrze ? - Nie pewnie pokiwałem twierdząco głową na co blondyn uśmiechnął się z dumą. Zrzuciłem go z siebie bo zaczął mi ciążyć na biodrach. Popatrzyłem na niego chytrze, biorąc ze sobą tace wyszedłem z pokoju do kuchni gdzie zająłem się sprzątaniem po śniadaniu.Zajęło mi to dosłownie kilka minut ponieważ miałem do umycia tylko jeden talerz i łyżeczkę. Już po chwili ponownie dzisiejszego ranka stałem przed drzwiami blondaska bez pukania wszedłem do jego pokoju zastając go tam całkiem nagiego. Zlustrowałem go dokładnie wzrokiem po czym pośpiesznie wyszedłem z pokoju. Skierowałem się do salonu gdzie opadłem na kanapę w rękę chwytając pilota. Włączyłem jedną ze stacji muzycznych gdzie akurat leciała jedna z moich ulubionych piosenek a mianowicie ,,Lego House ". Zacząłem ja śpiewać całkowicie zatracając się w muzyce. Kiedy piosenka sie skończyła poczułem czyiś wzrok na sobie. Odwróciłem się w tamtą stronę , w progu pokoju stał Niall z szeroko otwartą buzią a  na jego twarzy wymalowany był szok. Podszedł do mnie nadal sie we mnie wpatrując.
- Masz idealny głos, dlaczego nigdy tego nie wykorzystałeś ? - Zapytał z niedowierzaniem. Nie wiedziałem co mam mu odpowiedzieć bo dla mnie mój głos był zwyczajny, nic specjalnego.
- Mój głos jest zwykły ale nie rozmawiajmy już o nim. Niall, chciałbym Cię przeprosić za to zajście w twojej sypialni, powinienem zapukać - Odpowiedziałem skruszony, na co chłopak pokręcił przecząco głową i cicho się zaśmiał.
- Nic się nie stało naprawdę.
W telewizji puścili kolejną piosenkę i tym razem zaśpiewaliśmy ją oboje. Musze przyznać że głos Nialla też był całkiem zniewalający. W taki sposób spędziliśmy następne kilka godzin. W końcu blondyn wyłączył telewizor ogłaszając że czas na naszą wyprawę na London Eye. Szczerze? To miałem nadzieje że chłopak o tym zapomniał , no ale cóż jednak się myliłem. Niechętnie wstałem z kanapy kierując się do holu w którym ubrałem płaszcz a potem buty. Oczekiwałem na Nialla który po chwili do mnie dołączył do kieszeni spodni wkładając pudełeczko z tabletkami. Byłem zaniepokojony dlaczego to robi ale wolałem nie zaczynać tego tematu. W ciszy wyszliśmy z mieszkania. Po kilkunastu minutach staliśmy pod ogromnym kołem. Byłem przerażony co prawdę mówiąc było mało powiedziane. Złapałem chłopaka za rękę żeby uspokoić moje szalejące nerwy. Niall posłał mi pokrzepiający uśmiech zataczając na mojej dłoni powolne koła. Kupiliśmy bilety i tak jak przystało na normalnych ludzi stanęliśmy w kolejce do wielkiego koła. Kiedy przyszła nasza kolej moje nogi odmówiły posłuszeństwa. Złapałem Nialla za ramie żeby się zatrzymał.
- Wszystko będzie dobrze, zaufaj mi - Niepewnie postawiłem pierwszy krok w kapsule. Już nie było odwrotu. Puściłem dłoń blondyna i podszedłem do barierki która znajdowała się przy jednej z oszklonych ścian. Złapałem ją tak mocno że moje palce zrobiły się przerażająco białe. Na swoich ramionach poczułem czyjeś delikatne dłonie. Obróciłem głowę w stronę mojego towarzysza. W kapsule bylem tylko ja i Niall. Chłopak dotknął swoimi dłońmi moich co mnie troche odprężyło. Kapsuła ruszyła a ja ponownie się spiąłem.
- Li powiedz co robisz kiedy jesteś przestraszony, kiedy się czegoś boisz ? - Usłyszałem delikatny głos chłopaka tuż przy moim uchu. Zastanowiłem się chwile nad jego pytaniem a już po chwili znałem odpowiedź. 
- Śpiewam - Powiedziałem z lekkim zakłopotaniem. Niall już po chwili zaczął nucić jedną z piosenek Ed'a Sheeran'a. Zamknąłem oczy rozluźniając tym samym uścisk na drążku. Zaczęliśmy śpiewać,nasze głosy perfekcyjnie ze sobą współgrały. Chłopak chwycił mnie za obie dłonie odciągając do szyby. Stanęliśmy po środku kapsuły całkowicie zatracając się w swoich oczach. W momencie kiedy skończyliśmy piosenkę blondyn obrócił sie w strone szyby, ja poszedłem w jego ślady. Byliśmy na najwyższym punkcie naszej przejażdżki. Nie czułem strachu przed taką wysokością, czułem się wspaniale. Złapałem chłopaka w pasie szepcząc do jego ucha ciche ,,Dziękuje". Potem zadziałałem pod wpływem impulsu. Odwróciłem blondyna twarzą w moją stronę a następnie złożyłem na jego ustach subtelny pocałunek.Po chwili oprzytomniałem gwałtownie odsuwając się od Nialla, który był zaskoczony tym co przed chwila zrobiłem. 
- Przepraszam, nie powinienem - Zacząłem się plątać we własnych słowach.
- Nic się nie stało. To było nawet przyjemne. - Odparł Niall równie speszony jak ja. Usiedliśmy na siedzeniu które prawdę mówiąc dopiero teraz zauważyliśmy. Trawiliśmy tak w ciszy kiedy z ust Nialla nie wydobył się cichy jęk. Spojrzałem na chłopaka który był cały blady i szukał czegoś po kieszeniach. Złapałem jego dłonie zmuszając do spojrzenia na mnie. Jego oczy były pełne łez które za wszelką cenę próbował powstrzymać.Wyciągnąłem z prawej kieszeni jego płaszcza białe pudełeczko z tabletkami. Wyciągnąłem jedną pastylkę podając ja chłopakowi. Niall zamknął oczy wtulając się w moje ramie, jego ręce strasznie się trzęsły co mnie dość niepokoiło.  Po chwili nasza podróż się skończyła. Wstałem ze swojego dotychczasowego miejsca pomagając stanąć na nogi Niallowi. 
Po 15 minutach byliśmy już w mieszkaniu blondyna. Zaprowadziłem chłopaka do sypialni szczelnie przykrywając kołdrą. Już chciałem wychodzić z jego pokoju kiedy on zatrzymał mnie łapiąc na nadgarstek. 
- Zostań ze mną - Nie chciałem sie z nim sprzeczać. Położyłem się kolo Nialla na co ten ułożył głowę na moim torsie. 

TAAAA DAA! No i w końcu jest nowy rozdział. Mam nadzieje że akcja Wam się podoba. Miedzy chłopakami zaczyna coś się rodzic ale spokojnie będzie jeszcze troche zamieszania z poprzednim życiem Liama. Ten rozdział dedykuje mojej kochanej @NowakVictoria <3 Kocham Cię Skarbie^^